To co wyróżnia Vita Liberatę na tle produktów opalających innych marek, to wyjątkowo ładne, szlachetnie wyglądające odcienie bez względu na to, czy mamy do czynienia z samoopalaczami czy kosmetykami do makijażu twarzy i ciała. Z tą marką nie musimy obawiać się pomarańczowego czy żółtego kolorytu skóry.
Skóra nie jest obciążona, wygląda jakby nie była wcale pokryta makijażem.
PODSUMOWUJĄC: Produkt pokochają posiadaczki cery suchej bez większych niedoskonałości, które lubią makijaż no make-up. Za to niekoniecznie przypadnie do gustu osobą ze skórą tłustą, które potrzebują mocniejszego krycia.
Za 30 ml zapłacimy 179 zł. Do kupienia m.in. w Sephorze, na Topestetic i LookFantastic.
W asortymencie Vita Liberaty dostępna jest też wersja Beauty Blur Sunless Glow, która oprócz funkcji kremu tonującego spełnia równocześnie rolę samoopalacza.
Beauty Blur Skin Tone Optimizer Rozświetlający krem tonujący
Ostatnio
w świecie makijażu prym wiodą kosmetyki, które mają nam
zapewniać efekt glow. Również Vita Liberata wypuściła produkt,
który ma upiększać dając efekt rozświetlenia skóry. Czy tak
jest faktycznie?
Vita
Liberata Beauty Blur Skin Tone Optimizer to
krem tonujący do twarzy o właściwościach rozświetlających i
organicznym składzie.
Dostępny
jest w czterech odcieniach:
- Cafe Creme - czyli bardzo jasny
- Latte Light - jasny
- Latte - średni
- Latte Dark – ciemny
Produkt
jest swego rodzaju hybrydą
pomiędzy makijażem, a pielęgnacją.
Został wzbogacony o aloes
i masło shea.
Zawiera także Panthenol
oraz
jedwab
hydrolizowany.
Ma lekką,
nawilżającą formułę.
Daje piękne rozświetlenie
i optyczne
wygładzenie.
Cera wygląda dzięki niemu zdrowo
i świetliście niczym
u Aniołków z pokazów Victoria's Secret. Złocisty odcień Beauty
Blur - sprawia, że skóra wygląda na lekko
muśniętą słońcem.
Ociepla kolor skóry, niwelując jej ziemisty odcień.
Skóra nie jest obciążona, wygląda jakby nie była wcale pokryta makijażem.
Można
go używać solo, nakładać jak bazę pod podkład, lub mieszać z
ulubionym podkładem. Wbrew zapewnieniom producenta użyty
samodzielnie nie zakryje większych niedoskonałości - moim
zdaniem wręcz sprawia, że są lekko podkreślone. Nie widzę
jednak przeszkód, by nie łączyć go z mocniej kamuflującym
korektorem. Można również nakładać go tylko na wybrane obszary
twarzy.
Produkt zastyga, nie pozostawia uczucia lepkości.
Jeśli chodzi o trwałość, na mojej skórze (mieszana w stronę
suchej) utrzymuje się ok. 6 godzin (solidnie przypudrowany
nawet dłużej).
Przypudrowany
traci nieco ze swoich właściwości rozświetlających, ale skóra
nadal wygląda lekko i naturalnie.
Za 30 ml zapłacimy 179 zł. Do kupienia m.in. w Sephorze, na Topestetic i LookFantastic.
Tak prezentuje się swatche na ręku
I po roztarciu:
Body Blur Instant HD Skin Finish
Lato
coraz bliżej, a gdy temperatura idzie w górę chętniej wskakujemy
w szorty i krótkie sukienki. Jeśli chcemy by nasze ciało nie
straszyło bladością, rozwiązaniem będzie drugi z posiadanych
przeze mnie produktów, czyli Body Blur Instant HD Skin Finish,
który jest niczym innym jak balsamem brązującym do ciała.
Body
Blur nadaje skórze kolor bardzo naturalnie wyglądającej
opalenizny. Bardzo dobrze maskuje niedoskonałości takie,
jak zasinienia, pajączki , czy znienawidzone czerwone
kropki po depilacji. Skóra wygląda na gładką, wręcz
wyblurowaną. Będzie więc idealnym kosmetykiem ratunkowym do
sukienki na wesele czy na randkę.
Dostępny
jest w pięciu odcieniach:
- Cafe Creme - czyli bardzo jasny
- Latte Light - jasny
- Latte - średni
- Latte Dark- ciemny
- Mocha - bardzo ciemny
Posiadam
kolor Latte Light, który widocznie przyciemnia moją porcelanową
skórę.
Kosmetyk
nie
wymaga dużej precyzji przy nakładaniu,
nie trzeba go specjalnie blendować. Możemy darować sobie
rozprowadzanie go gąbką czy pędzlem i po prostu użyć dłoni. Nie
tworzy plam ani smug. Błyskawicznie
zastyga.
Skóra
się po nim nie lepi.
Ma niestety tę wadę, że może brudzić białe ubrania, aczkolwiek wszelkie ślady na ciuchach spierają się bez trudu.
Ma niestety tę wadę, że może brudzić białe ubrania, aczkolwiek wszelkie ślady na ciuchach spierają się bez trudu.
Musze
przyznać, że tak realistycznie
imituje opaleniznę,
że gdy go użyję, osoby z mojego otoczenia są przekonane, że to
zasługa słońca, a nie kosmetyku :) Po jego użyciu skóra
delikatnie
odbija światło,
dzięki czemu wygląda niesamowicie
zdrowo, po
prostu cudownie! Aż szkoda go zmywać. Nie dziwię się, że jest to
ulubiony balsam brązujący supermodelek.
Niżej możecie zobaczyć, jak Body Blur wygląda na mojej lewej nodze, widać, że skóra ładnie i subtelnie połyskuje:
Niżej możecie zobaczyć, jak Body Blur wygląda na mojej lewej nodze, widać, że skóra ładnie i subtelnie połyskuje:
Nie
zauważyłam, żeby był woododporny,
tak jak deklaruje producent. Dlatego produkt niekoniecznie nadaje się
do stosowania, jeśli planujemy spędzić czas na kąpieli w morzu
czy jeziorze. Natomiast jeśli nie mamy kontaktu z wodą, preparat
zostaje
na skórze aż do zmycia. By pozbyć się go ze skóry, wystarczy
użyć wody z mydłem.
Body Blur ma naprawdę niezły skład. Na pierwszym miejscu znajduje się woda aloesowa, zaraz potem gliceryna i emolient tłuszczowy.
Za 100 ml zapłacimy 185 zł. Dużo, ale kosmetyk jest bardzo wydajny, wystarczy niewiele być pokryć całe ciało.
PODSUMOWUJĄC: Jest to mój wakacyjny HIT do szortów i krótkich sukienek, szczególnie na imprezy do klubu i wszelkiego rodzaju przyjęcia.
Produkt
można
kupić
m.in. w Sephorze i na Topestetic czy LookFantastic.
Podobnie jak w przypadku Beauty Blur, dostępny jest Body Blur z dodatkiem samoopalacza. jego pełna nazwa to Body Blur Sunless Glow HD Skin Finish.
Podobnie jak w przypadku Beauty Blur, dostępny jest Body Blur z dodatkiem samoopalacza. jego pełna nazwa to Body Blur Sunless Glow HD Skin Finish.
Miałyście
już okazję używać tych kosmetyków? A może znacie inne o
podobnych właściwościach brązujących i rozświetlających?



