Przez
długi czas demakijaż to był najbardziej znienawidzony przeze mnie
etap pielęgnacyjny. Czytałam dużo recenzji produktów, które
miały uprzyjemnić mi tę czynność i pomóc uporać się z
usunięciem makijażu i filtrów bez naruszania warstwy
hydrolipidowej skóry.
W
końcu gdy zobaczyłam, że cieszący się pochlebnymi opiniami
Heimish All Clean Balm można zakupić w formie próbki,
postanowiłam spróbować... i przepadłam!
Zapraszam
Was na recenzję produktu, który sprawił, że demakijaż przestał
być dla mnie zmorą, a stał się przyjemnym rytuałem.
All Clean Balm jest hipoalergicznym balsamem do demakijażu, który należy do asortymentu młodej, koreańskiej marki Heimish.
Opakowanie
jest minimalistyczne i bardzo ładnie się prezentuje, jednak co
ważniejsze jest praktyczne. Zawartość kosmetyku została przykryta
dodatkowym wieczkiem, na którym umieszczona jest szpatułka do
nabierania balsamu. Pozwala to na bardziej higieniczne
użytkowanie, co w obecnej sytuacji jeszcze bardziej zyskuje na
znaczeniu.
Balsam
zawiera w składzie masło shea, ośle mleko i olejki m.in.:
pomarańczowy, lawendowy, amyrisowy, z pelargonii pachnącej, drzewa
herbacianego, grejpfruta czy bergamotki, a także masę
ekstraktów. Niestety produkt zawiera też PEGi i polietylen,
co może nie spodobać się zwolennikom naturalnych kosmetyków.
Osobiście jednak nie przywiązuje takiej wagi do składu kosmetyku,
który i tak zmywam ze skóry.
Zapach
jest delikatny, ziołowo-cytrusowy i w moim odczuciu bardzo
przyjemny.
All
Clean Balm w opakowaniu ma lekko zbitą konsystencję, jednak na
skórze sunie jak masełko. W kontakcie z wodą zamienia się w
mleczną emulsję, która z łatwością zmywa się ze skóry
wraz ze wszystkimi zanieczyszczeniami.
Bez
problemu rozpuszcza długotrwały podkład, maskarę, eyeliner czy
zastygającą pomadkę. Nadaje się zatem do demakijażu zarówno
cery, jak i oczu. Nie szczypie w oczy i nie zostawia na nich mgły, a
skóra po oczyszczeniu nie jest ani trochę wysuszona.
Dzięki
temu, że balsam emulguje, to nie pozostawia tłustej warstwie na
skórze i nie ma już potrzeby domywania jej żelem. To jest
zresztą zaletą wszystkich olejków, które w składzie mają
emulgator.
Kosmetyk
dodatkowo cechuje duża wydajność.
Produkt
występuje w kilku pojemnościach. Mój ma 120
ml i
kupiłam go na ekobieca
za
50 zł.
Jeśli jednak wolicie najpierw sprawdzić, czy balsam się Wam
spodoba na LaRose
można
zamówić próbkę.
Podsumowując:
Jeśli nie przeszkadza Wam nie do końca naturalny skład,
a szukacie skutecznego produktu do demakijażu wrażliwej i skłonnej
do odwodnienia skóry oraz cenicie sobie przyjemność stosowania, to
tak jak ja pokochacie ten balsam.


Konsystencja wydaje się dość ciekawa, jakas taka gęsta, nie używałam nigdy nic podobnego :)
OdpowiedzUsuńMam wrażliwą skórę ,ale chcę sprobować tego kosmetyku :)
OdpowiedzUsuńMoja rowniez jest wrażliwa, wiec u Cv tez powinien sie sprawdzic 🙂
Usuń